Odkąd zacząłem grać na instrumencie można powiedzieć, że stałem się muzykiem. Na pewno niedoświadczonym, nieobytym z instrumentem, bez doświadczenia scenicznego oraz z niewiedzą na temat ogromnego biznesu, który kręci się wokół muzyki. Tak czy inaczej, stałem się muzykiem i byłem z tego dumny. Było to jakieś dwadzieścia lat temu, kiedy zacząłem grać na moim pierwszym instrumencie – pianinie. Jako paroletni brzdąc, długo nie wytrzymywałem przy klawiszach,ale od tamtego momentu zaczęła się moja przygoda z muzyką. Po paru latach do moich rąk trafiła gitara. Zafascynowany nowym instrumentem spędzałem kilka, a czasem kilkanaście godzin dziennie grając, słuchając płyt czy oglądając koncerty moich ulubionych gitarzystów, którzy są inspiracją dla mnie do dziś. Jako młody gitarzysta, nie byłem świadomy świata muzycznego, całej otoczki związanej z produkcją materiału i showbiznesu.

Cóż, muzykiem można być zawodowym czyli wyuczonym ( znającym nuty i teorię). Ta grupa często gra w orkiestrach, teatrach, filharmoniach itp. Można być też artystą – taka grupa muzyków zazwyczaj jest na froncie na scenie, składa się głównie z wokalistów przygrywających na instrumentach, którzy tworzą autorski materiał puszczany w komercyjnych oraz niekomercyjnych źródłach. Artyści często są samoukami lub brali lekcje w szkołach, a potem wraz z przypływem weny i inspiracji do tworzenia, rzucali szkoły by stać się gwiazdami. Jest też grupa zwana chałturnikami. Składa się ona często z zawodowych muzyków i artystów, którzy zanim zaczną być gwiazdami muszą zarobić na chleb i struny. Dobrzy chałturnicy często prezentują bardzo wysoki poziom. Są to muzycy nieograniczeni stylem muzycznym, muszą zagrać wszystko aby zarobić, od jazzu po mocnego rocka. Piszę to, ponieważ na etapie w którym aktualnie jestem spotkałem wielu muzyków i artystów. Spotykając artystów, poznałem też managerów i co dalej za tym idzie, SHOWBIZNES muzyczny.

Jako muzyk staram się być wszechstronny. Oczywiście moim ulubionym gatunkiem muzyki jest blues/funk, aczkolwiek nie ograniczam się tylko do tego – inspirację czerpię od różnych osób, muzyków rockowych, popowych i wielu innych, a przede wszystkim szukam nowych brzmień (swoich brzmień). Daje mi to szanse na konkurowanie w showbiznesie muzycznym. Konkurencja jest bardzo duża. Co może mi pozwolić jako gitarzyście pokazać się czy wyróżnić na tle bardzo dobrych muzyków? Otóż każdy dobry muzyk, który jest kojarzony w świecie muzycznym musi mieć coś co jest dla niego charakterystyczne. Na pewno słyszeliście Carlosa Santane, jesteście w stanie rozpoznać po kilku dźwiękach jego grę, nawet jeśli niebyła by to znana ,,Europa” czy ,, Black Magic Women”, ale zwykły jam session gdzie uczestniczyliby różni muzycy. Santana ma własny styl gry, brzmienie, swoje zagrywki, długie dźwięki, sustain na gitarze, podciągnięcia – to wszystko wyróżnia go od innych. To samo jest z Claptonem, ,,SlowHand” stosuje odpowiednią artykulację, podciągnięcia o kilka tonów, brzmienie prosto z pieca gitarowego. Nie bez powodu ktoś napisał ,, Clapton is God”. Joe Satriani? Przesterowane brzmienia, vibratto, floyd, efekty, szybkość grania, technika i precyzyjność. Petrucci? Steve Vai? SRV? Hendrix? Jet ich wielu i każdy ma coś co jest dla niego charakterystyczne. Nie musi to być szereg czynników, może to być jedna kwestia, a nawet wygląd. Znacie Slasha? Oczywiście prócz tego, że jest to bardzo dobry gitarzysta, wielu kojarzy go z czarnym cylindrowym kapeluszem, Les Paulem i papierosem w ustach. Jeżeli chcesz zaistnieć w  świecie muzycznym musisz znaleźć coś własnego, oryginalnego. Na początku można kopiować, czerpać inspiracje, a potem stworzyć swój własny styl. Showbiznes muzyczny to ciężki i trudny temat. Nie wystarczy być tylko dobrym, trzeba umieć się zachować na scenie,  zadbać o  reklamę, marketing. Trzeba uważać na managerów, ludzi którzy chcą na nas zarobić, należy zwracać uwagę na to jaką i z kim podpisuje się umowę. Marketing musi być przemyślany, reklama dobrze skonstruowana, a w tym wszystkim nie powinniśmy zapominać o przekazie muzycznym.

Aktualnie przepis na hit muzyczny to piosenki disco polowe.. prosty tekst, 2,3 akordy, elektroniczna muzyka gdzie nie ma żadnych żywych instrumentów. Najlepiej żeby śpiewała dziewczyna do połowy rozebrana albo facet w garniturze, w towarzystwie młodych ładnych pań. Hity sezonu: ,, Ona tańczy dla mnie” ,,Jesteś zajebista” ,,Oczy zielone” ..Wszystkie te piosenki mają swoje ,,pięć minut” na którym zarabiają miliony. Długo nie mogłem zrozumieć dlaczego kawałki discopolo mają kiladziesiąt milionów odtworzeń na najbardziej znanych serwisach internetowych umożliwiających strumieniowe odtwarzanie filmów ( gdyby te piosenki miały konkretny przekaz mogłyby wnieść coś w życie człowieka, gdyby oczywiście znalazły świadomych odbiorców ). Tak naprawdę tworząc piosenki czy pisząc teksty chcemy coś przekazać naszemu odbiorcy, często opowieść a w całej płycie jakąś historię. Tworząc muzykę niszową, muzykę z odpowiednim przekazem, a co najważniejsze tworząc muzykę z serca i pasji osiągniemy sukces. Na pewno poczujemy ogromną satysfakcję, a jeżeli uda się trafić do większości –  będzie to duży sukces. Generalnie muzyka niszowa jest ukierunkowana na mniejsze grono odbiorców. Grono takie, które zainteresuje się naszymi opowieściami muzycznymi. Cóż, trzeba zdecydować czy tworzyć muzykę dla pieniędzy, idei czy dla siebie, a do tego dobrze obserwować showbiznes. Każda możliwość przyniesie inny rodzaj satysfakcji. Stay tuned, Robson

Share Button