Można by powiedzieć , że ten statek krąży bez celu.. Jak już dopłynie do portu to zawraca i tak w kółko. Można to porównać do życia niektórych ludzi, codzienna monotonność, brak zajęć, siedzenie w domu cały dzień przed telewizorem lub komputerem, niektórzy wybierają miejsce pod sklepem z piwem a niektórzy kupują flaszkę i upijają się w domu. Dlaczego? Może nie mają żadnego celu w życiu? Właśnie kończy się okres postu. Czy ktokolwiek z Was odmówił sobie jednej przyjemności przynajmniej na kilka dni nie mówiąc już o 40 dniach.., postanowił sobie jakiś cel? Nie ważne czy wierzysz i jakiego jesteś wyznania.. Wiele osób może powiedzieć: Po co mam sobie coś odmawiać albo zakazywać jak lubię pić piwo, siedzieć przed komputerem pół dnia i podjadać słodycze.. wszyscy mówią, życie jest krótkie to trzeba korzystać.. no tak a może tydzień odmówienia sobie czegoś pomoże Ci przejść przez to życie z szacunkiem do samego siebie? Wykształci Twój charakter, Twoją silną wolę ? Myśląc o tym ,siedzę na statku i widzę koło mnie babcię a może tylko wygląda jak babcia.. na oko ok.65 lat. Na wózku inwalidzkim, bardzo otyła z chorobą parkinsona oraz EPOC. Nogi spuchnięte, ręce sine a oczy zapadnięte. W lewym uchu aparat, w nosie rurka z inhalatorem który na stałe jest przyczepiony do wózka. Na pierwszy rzut oka było mi strasznie smutno, pomyślałem , że ta osoba cierpi.. w tym momencie babcia sięgnęła do torebki i zapaliła papierosa odłączając inhalator.. spaliła połowe i zaczęła klnąć, że nie może oddychać. Podłączyła inhalator ponownie, papierosa wypaliła całego a następnie zapaliła drugiego. Koło niej był jej syn a na to wszystko patrzyły jej wnuki.. Ktoś może mi teraz powiedzieć: po co oceniasz ludzi, co jej zostało na starość jak i tak jest chora, niech korzysta..? Cóż.. właśnie po to, żeby wyciągnąć z tego jakieś wnioski na przyszłość, ta pani nigdy sobie nie odmówiła papierosa, słodyczy czy piwa, siedząc na wózku inwalidzkim dalej robi to samo. Czy właśnie tak ma wyglądać życie człowieka? Czy może warto pomyśleć nad tym czy mamy szacunek do własnego życia i zdrowia, wyznaczyć sobie cele i przejść przez życie z godnością? Nie mówiąc już o tym aby dać przykład dzieciom a potem wnukom.. Cóż dosyć rozmyślania.. w tym tygodniu na rejsie spotkałem Polaków. 2 rodziny mieszkające w Chicago od 20 lat. Do Galvestone przyjechali samochodem! Zapytałem: Samochodem?? Jak to ? przecież samolotem szybciej, wygodniej(…)  Potężne silnik 4 albo 5 litrowe w Chevroletach, Dodgach, spalają ponad 15 litrów benzyny na 100 km. Co dziwne, większość aut ma silniki benzynowe. Ogromne pickupy na 5 pasmowych autostradach przemierzają stany spalając ogromne ilości paliwa za.. grosze. Koledzy z Chicago płacą 2,5 $ za galon czyli ok. 4,5 litra. W Texasie jest jeszcze taniej. Przeliczając ,wychodzi nam poniżej 2 zł za litr. Z polakami rozmawiałem godzinami, opowiadali o Stanach Zjednoczonych, o samej emigracji i o tym czy rzeczywiście jest lepiej. Dowiedziałem się sporo i obecnie w Stanach już nie jest tak kolorowo jak było, jednak nadal na 7 dniowe wakacje na Carnival Magic polak mieszakający w Usa pracuje 3-4 dni a w Polsce? Ile trzeba pracować aby wydać  700 dolarów na osobę a co lepsze zaoszczędzić te pieniądze?.. Chcicago Guys powiedzieli , że życie jest dużo tańsze.. tak jak w Polsce pracujemy na benzynę,rachunki, jedzenie tak  w Usa pracujemy na wakację i odkładamy na emeryturę.. Wróćmy do portów. Grand Cayman czyli angielska bogata wysepka na której małe piwo kosztuje ponad 30zł a przejażdżka taxówką prawie dniówkę. Na tej małej wysepce jest ponad 30 banków! Bogaci ludzie, głównie anglicy i amerykanie lokują tutaj swoje oszczędności.  Ze statku wydostać się można tylko łodzią, port jest za płytki aby duży statek mógł zacumować. Dlatego aby dostać się do miasteczka trzeba podpłynąć katamaranem ok 1km ze statku. Przejazd jest darmowy co oznacza ogromne kolejki na wyjściu ze statku a jeszcze większe aby dostać się z powrotem. W Porcie statek był od 10:00 do 15:00. Dwie godziny trzeba odjąć na stanie w kolejkach.. Przez ten krótki czas udało mi się zwiedzić  port i zanurkować w dosyć ubogiej rafie w miejscu zwanym ,,Paradise”. Woda bardzo przejrzysta, widoczność co najmniej na 30-40 metrów. W porcie na dnie stare fragmenty statków, dużo śmieci oraz ogromne ponad metrowe, niegroźne ryby nazywane przez tubylców Touphgan…  Kolejnym miejscem podróży było szukanie z kolegą pianistą.. internetu. Jak to zawsze bywa w każdych portach o wifi strasznie ciężko a jeżeli już jest dostępne w jakimś pubie to kolejka jest jak do wejścia na statek. Nie jest tak prosto tutaj.. nie można pójść do MC, kupić kawę i korzystać z internetu. Jeżeli już w jakimś pubie,sklepie jest wifi to żeby dostać hasło ważne przez 30 minut trzeba wydać minimum 10 dolców, za zwykłą kawę hasła nie dają. W 90% nawet po dostaniu hasła internet nie działa albo jest tak wolny , że nie da się nic zrobić nawet z magiczną opera mini. Przy okazji szukania wifi przeszliśmy port i miasteczko. Na Karaibach bywa nawet na tak bogatej wyspie, odchodząc trochę od statku wchodząc w slumsy robi się niebezpiecznie.. Czarne osobniki widząc białych od razu myślą o pieniądzach i często trzeba coś od nich kupić bo nie dadzą spokoju. Wchodząc na tereny slumsów, tubylcy proponują co mogą czyli wino, rum, naszyjniki, owoce a także narkotyki.. Wifi znalazłem w sieci Burger King stojąc ponad pół godziny w kolejce, zamówiłem colę i mówię poproszę hasło a Pani odpowiada: ,, e e e, nieee ma hasła za colę, kupisz jeszcze jedną colę to dostaniesz hasło na 30 minut” wziąłem zamiast coli dwie wody i dostałem hasło .. internet nie działał.. za dużo ludzi a przesył danych poniżej 1 mbps..  No cóż.. te wszystkie męki aby wysłać wiadomość do kogoś z Polski:P Grand Cayman czyli Kajmany zasługują na miano dobrego portu gdzie można zjeść, nurkować, pojechać na plażę ( jeżeli ma się czas) wypić piwo w Hard Rock cafe oraz wydać dużo kasy na taxówki, jedzenie i picie. Przejdźmy dalej..  Belize.. najbiedniejsze miasto na całej trasie Carnivala Magic. Port zamknięty dla turystów, można wyjść z niego i ja tak zrobiłem. Jak to wygląda we wszystkich biedniejszych portach? (Progresso,Belize, Nassau, Freeport,Costa Maya, ) wychodząc ze statku czekają umalowani i różnie przebrani tubylcy , którzy za 5 dolarów chcą z Tobą sobie zrobić zdjęcie, później przechodzisz przez ,,duty free” gdzie musisz kupić rum , whiskey papierosy, pierścionki, perfumy i inne rzeczy. Wychodząc z duty free jest jeden główny pub i kilka mniej obleganych pubików oraz postój taxi… idąc dalej kończy się port i zaczynają się slumsy…  Co mnie dziwi, ceny są wysokie wszędzie, za piwo minimum 5,6 dolarów za wodę połowę tego a za posiłek co najmniej 15 dolarów.. Wchodząc do slumsów, czarny tubylec  za dolara zrobi wszystko.. Inaczej jest w Amerykańskich portach gdzie turystyczne miasteczko ciągnie się kilometrami i nawet jest internet dostępny wszędzie..  Statek w Belize cumuje a właściwie to nie cumuje tylko stoi na kotwicy 20 minut drogi Katamaranem do brzegu. Pogoda jak w buszu, duszno, pochmurnie, wilgotno i bardzo gorąco. Woda o kolorze zielonym aż do samego brzegu. Przejażdżkę Katamaranem zaliczam do najlepszej atrakcji w pobycie w Belize. Jest ona darmowa i nie ma innej drogi aby dostać się do portu. Podsumowując Belize? kilka pubów i mnóstwo sklepów z pamiątkami w porcie. Wyszedłem na chwilę poza port strzeżony przez wojsko, po 5 minutach dosłownie wbiegałem z powrotem.. na ulicach konie z zaprzęgami, stare auta, brudno i biednie.. strach się bać. Dzisiaj miał być Honduras czyli Roatan. Ale niestety było zbyt wietrznie na zacumowanie. Kolejny port gdzie do brzegu trzeba podpłynąć łodzią. Kapitan zadecydował zmienić kurs na Costa Maya czyli meksykańskie turystyczne miasteczko oddalone ok. 300 km od Roatan. W Costa Maya byłem tylko raz na początku lutego dlatego chętnie wyszedłem do miasteczka.  Statek zacumował już o 7 rano a został tylko do 13:30… kolejna strategia Carnivala. Jak najwięcej przetrzymać ludzi na statku podczas 7 dniowej wyprawy. Niech kupują drinki, jedzenie picie a szczególnie niech wydają kasę w kasynie czy w sklepach z pamiątkami. Ostatniej nocy kasyno zarobiła 69 000 dolarów! A poza tym.. Kto na wakacjach wstaje o 6 żeby na 7 wyjść do portu? Na pewno nie muzycy..  Więc w porcie byłem na godzinkę wykąpać się w wodach morskich i popatrzeć jak goście pływają z delfinami. Delfiny w każdych portach to najdroższa atrakcja, godzina wykupiona jeszcze na statku kosztuje prawie 200 dolarów.. Na statku znajduje się biuro wycieczek organizowanych przez statek. Wycieczki i atrakcje zaczynają się od 40 do 250 dolarów. Bardzo dużo osób wykupuje wycieczki objazdowe albo nurkowanie. Sam zamierzam to zrobić pod koniec mojej podróży. Ponoć najlepsza rafa do nurkowania jest w Cozumel po północnej stronie wyspy oraz w Grand Cayman.. W poprzednim rejsie odkryłem świetne miejsce w Cozumel. Jest to hotel El Cido z prywatną małą plażą, basenem oraz super drinkami ,,Margarritttta”. Miejsce dosyć drogie, za samo wejście trzeba zapłacić 12 dolarów a za drinka minimum 10. Przynajmniej jest wifi oraz zejście do Oceanu a właściwie do wody portowej, można nurkować żeby zobaczyć  ubogą ale jednak rafę oraz popływać z rybami które dosłownie otaczają każdego człowieka w wodzie. Z basenu jest widok na statki, które są zaraz obok hotelu a przy barze jest jacuzzi. To wszystko za grube dolary! Niestety Cozumel będzie jeszcze tylko raz na trasie. Następny tydzień jestem ,,port manning” czyli mam zakaz wychodzenia do portów;/ zawsze raz w miesiącu każdy z muzyków coś takiego musi odczekać.. mi przypadło aż 10 dni! Czyli następne 10 dni siedzę zamknięty w puszce.. dobrze, że alkohol jest tani na statku.. No i tak na koniec napiszę, że wracam wcześniej. Biorę wcześniejsze ,,wakacje” z przyczyn personalnych. Do Polski zawitam najprawdopodobniej za miesiąc a na statek powrócę na zimę. Stay Tuned, Rob.

Share Button